Faceci z Wenus są w całej Polsce 

Mieszkam w drewnianym domu na wsi

Mieszkam w drewnianym domu na wsi. Pożną jesienią wróciłam, po weekendzie spędzonym nad morzem, do domu. Już w progu poczułam okropny zapach myszy. Ślady, ich buszowania, znalazłam w szufladach w kuchni, w spiżarce. Najgorzej jednak wyglądała łazienka na pierwszym piętrze. Myszy dostały się do szafki z kosmetykami. Poprzegryzały tubki z pudrem, ponadgryzały pudełka z kremami.
Zadzwoniłam do Facetów z Wenus. Mimo, że była niedziela i wieczór dosyć późny, na pewno po godz. 21, w ciągu kilkudziesięciu minut przyjechał do mnie przedstawiciel tej odległej planety.
Porozstawiał w domu łapki, powykładał w kilkunastu miejscach pastę.
Wszystko to oczywiście przywiózł ze sobą.
Profesjonalnie, miło, skutecznie.
Mogę jeszcze dodać, że mieszkaniec Wenus okazał się całkiem przystojny.
Edyta Paradowska, dziennikarz
Dzien Dobry TVN

powrót